Z wojny zakład wyszedł częściowo uszkodzony. Spalony był magazyn wysłodków i zbombardowany magazyn cukru. W trakcie rozminowania nastąpił wybuch, który zniszczył baterię dyfuzyjną, częściowo budynek surowni i biura. Drugi wybuch zniszczył budynek wagi wozowej. W 1945 roku kampania cukrownicza nie została przeprowadzona. Zniszczone plantacje buraków, uszkodzona infrastruktura transportowa oraz znaczne wyludnienie miasta nie stwarzały warunków do wznowienia produkcji. Stan techniczny zakładu również pozostawiał wiele do życzenia. Większość urządzeń była wyeksploatowana, zdewastowana i oparta na przestarzałych rozwiązaniach technicznych. Do najbardziej zużytych elementów należały m.in. koło podnośne do buraków, jednołańcuchowy podnośnik buraków oraz cztery wiekowe krajalnice, z których jedna napędzana była za pomocą pasów klinowych. Pierwsze prace remontowe wykonywali głównie niemieccy robotnicy, którzy przez wiele lat byli związani z zakładem i dobrze znali jego urządzenia oraz proces technologiczny.Pierwszym polskim pracownikiem była Helena Stępień, a następnie przybyli urzędnicy Marian Grajewski Tadeusz Piątkowski. 23 października 1945 przybyli rzemieślnicy z cukrowni w Polsce centralnej: stolarz Liśkiewicz , ślusarz Pawłoski, kotłowy Staśkiewicz.

Strukturę zatrudnienia w 1945 roku wyglądała następująco:
- sierpień – 7 Polaków
- wrzesień – 7 Polaków i 32 Niemców
- październik -18 Polaków i 40 Niemców
- listopad -22 Polaków i 48 Niemców
- grudzień -23 Polaków i 42 Niemców
W tym czasie przybyli również między innymi Józef Kosik, Florian Chmielewski, mgr Bogdan Bogielski, Władysław Lipczak, Wicenty Asman, Mieczysław Szereda, Władysław Śmieszkowski. 8 lutego 1946 roku dyrektorem mianowanym został mgr Paweł Schmidt
Opóźnione prace siewne buraków cukrowych sprawiły, że kampania cukrownicza rozpoczęła się dopiero 8 listopada 1946 roku. Mimo trudnych warunków powojennych oraz konieczności odbudowy zakładu, produkcję udało się prowadzić do 2 lutego 1947 roku.
W trakcie kampanii:
- przerobiono 60000 ton buraków,
- wyprodukowano 6837 ton cukru,
- wyprodukowano 1502 tony wysłodków suszonych,
- wyprodukowano 2389 ton melasu
Kampania trwała 78,1 doby. Defekty przestarzałych maszyn opóźniły zakończenie przerobu buraków o 10 dób. Osiągnięty przerób dobowy nie był imponujący i wynosił 880 ton.
REPATRIANCI

ŻYCIORYS a CV
Wielu ludzi przybyło ze wschodnich terenów dawnej Rzeczypospolitej, poszukując możliwości rozpoczęcia nowego życia w powojennych realiach.



Pracownicy podzieleni byli na osiem kategorii płacowych od pierwszej- 15,80 zł/godz., do ósmej- 4,0 zł/godz. Do tego dochodził dodatek zachodni od 4,40 zł/godz. do 1,0 zł/godz. Prócz tego otrzymywali miesięcznie 160 kg węgla, 50 kg drewna, 10 kg cukru, 100 kg kartofli i ryczałt 500 zł z tytułu utrzymania krowy. Pracownicy sezonowi otrzymywali deputat cukru w wysokości 6 kg dla „rodzinnych” i 4 kg dla samotnych na dekadę.
CZASOPISMO „CZYN”
Załogę do pracy motywował własny dwumiesięcznik „Czyn”, którego wydawanie rozpoczęto w październiku 1946 roku. Redaktorem naczelnym pisma był Henryk Ossowski. Pomimo niewielkiej objętości, publikacja przygotowywana była w sposób staranny i profesjonalny. Zawierała zarówno informacje dotyczące życia zakładu, jak i wiadomości z kraju oraz ze świata, uzupełnione o lokalne doniesienia sportowe.



















Buraki
Do nielicznych zmechanizowanych operacji należały rozładunek oraz transport buraków do procesu produkcyjnego, realizowane przy użyciu wyładowni wozów i urządzenia typu Elfa. Mechanizacji podlegał również wyładunek węgla za pomocą suwnicy bramowej, a także transport błota prowadzony kolejką linową. W pozostałych obszarach proces produkcyjny w dużej mierze opierał się na pracy ręcznej oraz przestarzałych rozwiązaniach technicznych.




Wózki linowe w cukrowniach były prostymi platformami lub kolebami poruszanymi ręcznie.
PRODUKTOWNIA
Dyfuzor Roberta składał się z naczyń o zróżnicowanej wielkości, o objętości 80–85 hl, występujących w pięciu typach konstrukcyjnych. Kaloryzatory posiadały powierzchnię grzewczą w zakresie 9,6–12,0 m². Całość instalacji tworzyły trzy baterie, z których każda składała się z 10 naczyń.



Defekacja wstępna, prymitywna, odbywała się w miernikach soku przez jednokrotne dodania wapna. Periodyczna była również saturacja I i II. Sok filtrowany był na błotniarkach Krooga z ręcznym zamykaniem i otwieraniem. Również ręcznie było czyszczone, a błoto wywożone pchanymi przez ludzi wózkami szynowymi i poza zakład kolejką liniową.


Wyparka o nietypowej konstrukcji składała się z trzech działów (I, II i III), charakteryzujących się jednakową powierzchnią ogrzewalną wynoszącą 1200 m². Warniki były w znacznym stopniu zużyte. Wirówki pierwszego produktu znajdowały się w stanie wyeksploatowania, a ich nietypowa konstrukcja utrudniała prowadzenie prac remontowych. Wirówki trzeciego produktu napędzane były turbinami wodnymi. Proces pakowania cukru odbywał się ręcznie, podobnie jak wiązanie oraz transport worków.




Piec wapienny o objętości 65 m3 posiadał ręczny wyładunek wapna. Wapno palone do aparatu Micka dowożono taczkami.
KOTŁOWNIA
Kotłownia stanowiła kluczowy element zakładu, wyposażona w sześć kotłów opalanych węglem groszkiem. W eksploatacji pozostawały dwa kotły typu Fraembs-Freudenberg, natomiast pozostałe cztery – dwa typu Babcock-Wilcox oraz dwa typu Jamarta z nieruchomym rusztem – znajdowały się w gorszym stanie technicznym. W siłowni zainstalowana była turbina Bergmanna współpracująca z generatorem AEG o mocy 2 MW. Około 50% maszyn i pomp napędzanych było za pośrednictwem pasów transmisyjnych, wykorzystujących energię maszyn parowych.


Kotły węglowe miały na celu ogrzewania i gotowania składników cukrowych. Wytwarzana para zasilała generatory.
ENERGIA








Rozdzielnia wysokiego napięcia

Sieć wysokiego napięcia w cukrowni odgrywała kluczową rolę w zasilaniu całego obiektu przemysłowego, umożliwiając pokrycie jego zapotrzebowania energetycznego. W przypadku zakładu istotne znaczenie miały również własne źródła wytwórcze energii elektrycznej, których praca była synchronizowana z siecią elektroenergetyczną.
MAGAZYNY








HOTEL ROBOTNICZY
Hotel dla pracowników zorganizowano w barakach byłego obozu pracy. Baraki były nieogrzewane, zupełnie bez podstawowych wygód. Nic więc dziwnego, że jak wspomina Władysław Śmieszkowski, ludzie woleli spać w fabryce.


W latach 1947-48 poprawiono warunki mieszkaniowe w hotelu, w 1948 roku uruchomiono przedszkole, w 1949 roku w budynku po starej cegielni powstał klub cukrowniczy i również w tym samym roku zorganizowano pierwszą kolonię letnią dla dzieci pracowników w Kołobrzegu.
